środa, 15 listopada 2017

Z doskoku...

Już wcześniej pisałam, że Emma Jean to taki typ lalki, która nie daje o sobie zapomnieć (może dlatego, że to pierwsza "poważna" panna w mojej raczkującej kolekcji?) Nawet gdy siedzi w swoim pudle w ciemnej szafie, przyciąga moje myśli. Bo gdy stoi na regale..., to hipnotyzuje zielonym spojrzeniem. O wlepianiu oczu we mnie też już wspominałam. Nie sposób jej się oprzeć.
Bywa też, że dosłownie pcha się przed obiektyw... (bywa, że niekompletnie ubrana, za to w nowym sweterku).


 Patrząc na powyższe zdjęcie,
mam wrażenie, że o to właśnie jej chodziło.
Zobaczyć zimne, popołudniowe słońce
chowające się za domami... 
Zachwycić się widoczkiem...



 ...a później udawać zdziwioną, 
że co to ja niby od niej chciałam?




Sweterek raglanowy wykonałam jakąś włóczką dla dzieci, bo spodobała mi się jej miękkość i delikatność, choć ma tę wadę, że jest za gruba... Cała robótka jest baaardzo przyjemna w dotyku. :)


niedziela, 5 listopada 2017

Queen Maaret...

Za każdym razem, gdy mam chwilkę na zrobienie kilku zdjęć moim pannom, zastanawiam się, dlaczego jedynym, w miarę nadającym się do tego celu miejscem jest... parapet...???
Chyba najwyższy czas pomyśleć o czymś bardziej profesjonalnym.
Ale póki co...
Przedstawiam Królową Maaret w prawie-plenerze...












środa, 20 września 2017

Jesienny taniec - Hotaru...









Zestaw, który ma na sobie Hotaru, składa się z sukieneczki, bucików i bezrękawnika w kształcie listka (na ostatnim zdjęciu leży przed nogami panny).


niedziela, 3 września 2017

Maaret...

Nie potrafiłam się oprzeć...
Weszłam do Tonner'owej rzeki i... popłynęłam.

Przedstawiam Maaret:






***

sobota, 29 lipca 2017

Wakacyjna Emma Jean.

Auć...
Czas pędzi tak nieubłaganie, że nie zdążyłam się obrócić, a już końca dobiega lipiec. Uważam, że wakacje, czy ogólnie ujmując sezon letni, kompletnie nie służy rozwijaniu mojej ukochanej pasji, miłości do szydełka i nitek, niteczek...
Nadrabiam zaległości ze spędzania czasu poza domem, najaktywniej, jak to tylko jest możliwe, ale...,  mimo tego, że jestem w ciągłym ruchu, udało mi się choć na moment usiąść spokojnie i zrealizować projekt na ciut chłodniejsze wieczory... :)












Zestaw, czyli sukienkę, kapelusz i torbę-worek, wykonałam z cienkiej włóczki, która ujęła mnie swoją delikatną fakturą. Przyjemnie się z niej dziergało.
A pomysł na samą sukienkę zaczerpnęłam z "Sandry" nr 2/2017 - tak bardzo mi się spodobała, że po pierwsze, jestem w trakcie dziergania wersji dla normalnej kobiety, ale z uwagi na brak czasu, będzie to chyba zmodyfikowana opcja zimowa (z rękawami), więc, po drugie, postanowiłam wykonać ją też w wersji mini, na "tonnerkę" i cieszyć oko ;).
Czy i Wam się podoba? :)


czwartek, 15 czerwca 2017

Bikini...

Camille dostała nowe ciałko i teraz... nie mogę jej upilnować. Przez większość czasu raczej siedzi na stoliku do kawy i obserwuje otoczenie... O czym wtedy myśli? A no na przykład o ty, żeby przekopać barbiową szafę.
Znalazła bikini, które "zmontowałam" jakiś czas temu, z myślą o letnich dniach. Plener będzie musiał jeszcze poczekać, ale...

Do sesji Camille zaprosiła swoje starsze koleżanki: rudą Raisę oraz lokatą piękność Reę.







Kiedy ja robiłam zdjęcia, Camille wygrzebała coś jeszcze i od razu się w to "zapakowała"...
Standardowy komplet białej bielizny. Biustonosz zapinany na haftkę, a majtasy wciągane.




Chyba zamknę Cam w jakiejś szufladzie. :)
Miłego weekendu! :)

wtorek, 13 czerwca 2017

Cam-Camille, czyli hybrydka...

Pamiętacie Cam ?
Tak, to moja jedyna pannica z serii Project Mc2.
O tym, jaka jestem z niej "nie"zadowolona, już pisałam (etykieta - Cam), więc w największym skrócie powiem, że chodzi o jej nastoletnie, wątłe ciałko.
Nie wytrzymałam. Musiałam coś zrobić... i...

Jakiś czas temu zakupiłam najnowszą laleczkę z serii made to move - blondynkę piłkarkę - nadałam jej imię Laura (etykiety)... Po bliższych oględzinach okazało się, że blondi ma paskudny makijaż (czego nie widać na zdjęciach, nie robiłam zbliżeń), którego nie da się chałupniczo skorygować (trzeba by zrobić full repaint, a do tego ani weny, ani czasu nie mam), a na domiar złego, jej ciałko jest w dziwnym... pomarańczowym(?) odcieniu. Żadna główka innych lalek nie pasowała kolorystycznie - grrr...
I wtedy mnie olśniło.
Sprawdziłam. Perfect match!

Tak oto powstała ona -  Camille:


Noooo, od razu lepiej :)
Na nowym ciałku Cam wydaje się doroślejsza, choć pozostała nastolatką..., do tego frywolną.
Spodnie, spódniczka, a może sukienka?
Gdzie tam! Bikini! O_o







Bikini zrobiłam z kordonka "niebieski melanż". Staniczek jest wiązany na szyi oraz zapinany na plecach na dwie perełki. Majtasy są wciągane - totalny plus ciałek mtm, że biodra są takiej szerokości, że przy wykonywaniu majtek, nie trzeba się niepotrzebnie gimnastykować, dodając sznureczki.
Bonusik... jest taki, że moje lale to chyba lubią stać samodzielnie, niezależnie od tego, jak bardzo tandetne obuwie noszą...




To by było na tyle :) Miłego dnia :)


poniedziałek, 22 maja 2017

Princess Hotaru.




Na początek Hotaru dostała pantalony... Takie z gumką w pasie i wiązaniami nad kolanami, bo na nich oparła się cała konstrukcja sukni.




Sama suknia jest dwuczęściowa. Składa się z satynowej spódnicy okolonej organzą oraz gorsetu. Całości dopełniła biżuteria.



Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie robiła zdjęć naprędce, łapiąc ostatnie promienie zachodzącego już słońca.


Po "customizacji", Hotaru zyskała... arabską urodę. Kruczoczarne włosy, ciemna karnacja...
Więc, wyszło tak trochę... orientalnie?