wtorek, 1 maja 2018

Odświeżanie... cz2.

D a k o t a, takie imię otrzymała moja nowa lokatorka zaraz po tym, jak tylko wyjęłam ją z kartonu, w którym przyjechała. No i od razu się w niej zakochałam. Urzekła mnie jej delikatna uroda i zagubienie, widoczne na jej buzi.




Pierwsze wrażenie rzadko jest mylne, co widać na poniższych zdjęciach. Panna pozuje nieśmiało. Nie do końca wie, co ze sobą zrobić (w przeciwieństwie do Rhannie, która ma własne pomysły na sesje i nie we wszystko się ubierze).
Dakota ma melancholijne usposobienie i na chwilę obecną, nie jest roszczeniowa.
Zapozowała bez sprzeciwu w tym, co ode mnie dostała, ale już teraz widzę, że to nie jej styl.
Pobędzie u mnie dłużej, poznamy się lepiej i z pewnością wymyślimy coś bardziej odpowiedniego.
Z czasem zmienię jej też make up, choć jestem mile zaskoczona tym, że ten, który ma na buzi nie jest tragiczny (co miało miejsce w przypadku Rhannie) i nie muszę od razu rzucać się na ratunek.




 

Dla Dakoty zrobiłam takiego, dwukolorowego wig'a...




 Oczywiście nie mogło zabraknąć bucików
do sukienki...



The end...

Życzę Wam dziewczyny słonecznej majówki :)



piątek, 27 kwietnia 2018

Odświeżanie wiosenne i dusza w lalce...

Dzielę życie między kilka światów...
Czasem ciężko wszystko zbalansować tak, żeby grało i się nie rozstrajało.
Niestety, tak się układa, że prowadzenie bloga nie jest top priorytetem na liście tego co najważniejsze. Poza tym, żeby mieć o czym pisać, trzeba najpierw to... stworzyć.
W tej chwili pomyślałam, że można by tak sobie ponarzekać na brak czasu, pomysłów, czy oświetlenia, spokojnego miejsca do pracy i w ogóle chwili spokoju..., tylko co to da?

Szyję, bo zaopatrzyłam się wreszcie w nowe materiały, a wraz z materiałami przychodzi inspiracja...
Szydełkuję, bo nie umiem bez tego żyć...
Kleję... głównie nowe wig'i  (jeden z nich pokażę w tym poście).
Tylko na zdjęcia muszę koniecznie wyskrobać trochę czasu ;)

Ale przejdźmy do rzeczy...
Do tej pory moja Chloe nosiła imię od nazwy moldu, na podstawie którego została wykonana. Pomyślałam więc, że skoro jest to laleczka OOAK, to i imię powinna mieć jedyne w swoim rodzaju. I tak, po tygodniach pracy z nią i coraz bardziej czując jej osobowość (tak, możecie się śmiać ;)), nadałam jej imię:
R h a n n i e


 
Wiecie co w tej laleczce jest najgorsze? A to, że dziwnie przyciąga różowy kolor.
Nie żebym miała coś przeciw różowemu, poza tym, że nie założyłabym na siebie niczego w tym odcieniu...
Jej to nie przeszkadza, a nawet mam wrażenie, że ten róż się jej podoba... Ale, żeby nie było cukierkowo, to pomieszałam kolory...
Postanowiłam też poeksperymentować i... zrobiłam dla niej nowego wig'a.


Wig jest cieniowany. Róż przeplata się z bielą. Wykonałam go z syntetycznych włosów na warkoczyki i muszę powiedzieć, że dobrze mi się z nim pracowało. Włosy są miękkie, łatwo się układają i modelują pod wpływem ciepła (max 90stC). Wig nie jest szyty tylko klejony.




Jedyną "cukierkową słodyczą" (przyszły mi na myśl pianki) są buciki, wykonane specjalnie do tej sukienki. To coś pomiędzy balerinami a sandałkami... Nie mogłam się zdecydować, co wydziergać.



C.D.N..., bo Rhannie nie jest już sama,  ma koleżankę :)
Buziaki :*


wtorek, 13 marca 2018

Wiosna tuż tuż... - Chloe.

Powoli kompletuję outfit dla mojej Chloe...
Póki co, panna dostała nowy t-shirt i bluzeczkę na ramiączkach, spodnie, kurteczkę oraz lżejsze pantofle.



Po kilku tygodniach pracy nad Chloe mogę powiedzieć tyle, że laleczka jest oporna w pozowaniu. Zdarza się jej nie trzymać pozycji, albo sama ustawia się jakoś dziwacznie, co w przypadku totalnego braku dobrego oświetlenia, staje się wkurzające. Nie ma to, jak czas goni, a my się ze sobą siłujemy. No, po prostu upierdliwa jest, że hej :P.
Może to być wynikiem złego naciągnięcia gumek, więc jak tylko znajdę chwilę spokoju, spróbuję to ogarnąć.
Mimo wszystko, jestem w niej szalenie zakochana i tworzenie czegokolwiek dla niej to dla mnie czysta przyjemność :).









* torebka pożyczona od laleczki z Project Mc2,
* kurtka ma podszewkę.


A na koniec buty...






***