sobota, 29 lipca 2017

Wakacyjna Emma Jean.

Auć...
Czas pędzi tak nieubłaganie, że nie zdążyłam się obrócić, a już końca dobiega lipiec. Uważam, że wakacje, czy ogólnie ujmując sezon letni, kompletnie nie służy rozwijaniu mojej ukochanej pasji, miłości do szydełka i nitek, niteczek...
Nadrabiam zaległości ze spędzania czasu poza domem, najaktywniej, jak to tylko jest możliwe, ale...,  mimo tego, że jestem w ciągłym ruchu, udało mi się choć na moment usiąść spokojnie i zrealizować projekt na ciut chłodniejsze wieczory... :)












Zestaw, czyli sukienkę, kapelusz i torbę-worek, wykonałam z cienkiej włóczki, która ujęła mnie swoją delikatną fakturą. Przyjemnie się z niej dziergało.
A pomysł na samą sukienkę zaczerpnęłam z "Sandry" nr 2/2017 - tak bardzo mi się spodobała, że po pierwsze, jestem w trakcie dziergania wersji dla normalnej kobiety, ale z uwagi na brak czasu, będzie to chyba zmodyfikowana opcja zimowa (z rękawami), więc, po drugie, postanowiłam wykonać ją też w wersji mini, na "tonnerkę" i cieszyć oko ;).
Czy i Wam się podoba? :)


czwartek, 15 czerwca 2017

Bikini...

Camille dostała nowe ciałko i teraz... nie mogę jej upilnować. Przez większość czasu raczej siedzi na stoliku do kawy i obserwuje otoczenie... O czym wtedy myśli? A no na przykład o ty, żeby przekopać barbiową szafę.
Znalazła bikini, które "zmontowałam" jakiś czas temu, z myślą o letnich dniach. Plener będzie musiał jeszcze poczekać, ale...

Do sesji Camille zaprosiła swoje starsze koleżanki: rudą Raisę oraz lokatą piękność Reę.







Kiedy ja robiłam zdjęcia, Camille wygrzebała coś jeszcze i od razu się w to "zapakowała"...
Standardowy komplet białej bielizny. Biustonosz zapinany na haftkę, a majtasy wciągane.




Chyba zamknę Cam w jakiejś szufladzie. :)
Miłego weekendu! :)

wtorek, 13 czerwca 2017

Cam-Camille, czyli hybrydka...

Pamiętacie Cam ?
Tak, to moja jedyna pannica z serii Project Mc2.
O tym, jaka jestem z niej "nie"zadowolona, już pisałam (etykieta - Cam), więc w największym skrócie powiem, że chodzi o jej nastoletnie, wątłe ciałko.
Nie wytrzymałam. Musiałam coś zrobić... i...

Jakiś czas temu zakupiłam najnowszą laleczkę z serii made to move - blondynkę piłkarkę - nadałam jej imię Laura (etykiety)... Po bliższych oględzinach okazało się, że blondi ma paskudny makijaż (czego nie widać na zdjęciach, nie robiłam zbliżeń), którego nie da się chałupniczo skorygować (trzeba by zrobić full repaint, a do tego ani weny, ani czasu nie mam), a na domiar złego, jej ciałko jest w dziwnym... pomarańczowym(?) odcieniu. Żadna główka innych lalek nie pasowała kolorystycznie - grrr...
I wtedy mnie olśniło.
Sprawdziłam. Perfect match!

Tak oto powstała ona -  Camille:


Noooo, od razu lepiej :)
Na nowym ciałku Cam wydaje się doroślejsza, choć pozostała nastolatką..., do tego frywolną.
Spodnie, spódniczka, a może sukienka?
Gdzie tam! Bikini! O_o







Bikini zrobiłam z kordonka "niebieski melanż". Staniczek jest wiązany na szyi oraz zapinany na plecach na dwie perełki. Majtasy są wciągane - totalny plus ciałek mtm, że biodra są takiej szerokości, że przy wykonywaniu majtek, nie trzeba się niepotrzebnie gimnastykować, dodając sznureczki.
Bonusik... jest taki, że moje lale to chyba lubią stać samodzielnie, niezależnie od tego, jak bardzo tandetne obuwie noszą...




To by było na tyle :) Miłego dnia :)