poniedziałek, 22 maja 2017

Princess Hotaru.




Na początek Hotaru dostała pantalony... Takie z gumką w pasie i wiązaniami nad kolanami, bo na nich oparła się cała konstrukcja sukni.




Sama suknia jest dwuczęściowa. Składa się z satynowej spódnicy okolonej organzą oraz gorsetu. Całości dopełniła biżuteria.



Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie robiła zdjęć naprędce, łapiąc ostatnie promienie zachodzącego już słońca.


Po "customizacji", Hotaru zyskała... arabską urodę. Kruczoczarne włosy, ciemna karnacja...
Więc, wyszło tak trochę... orientalnie?


poniedziałek, 1 maja 2017

Weekendowo - łóżkowa sesja...

Łóżko... To chyba jeden z najważniejszych mebli w domu... Przecież tak wiele się w nim dzieje :)
No i tak mnie coś "natchnęło", żeby zrobić taki mebel dla moich pannic. W pierwotnym zamyśle miała to być sofa dla MtM. Mam ich kilka... A siedzieć nie mają na czym. Żywot swój lalkowy, póki co, spędzają w pudełku, bo i miejsca na godną ekspozycję brak, więc gdy w danym momencie któraś z nich mnie nie pilnuje (czyli nie siedzi na stole w oczekiwaniu na nową kieckę), dzieją się takie rzeczy...
Emma Jean stała na swoim stojaczku nieopodal telewizora i... się na mnie gapiła. Gapiła się tak intensywnie (a może mi się wydawało), że musiałam na nią spojrzeć. Mogłabym przysiąc, że robi nadąsaną minę, unosi w górę brew i podpierając się o biodro jedną ręką, mówi  - No chyba żartujesz...
Taaa... I już w tej chwili obie wiedziałyśmy, kto dostanie kanapę.
Męczyłam się z nią cały dzień. Mierzyłam, wycinałam, podklejałam i zszywałam.
W końcu powstała:


Barbie  robiły do niej przymiarki, ale okazała się ciut za duża. Wyglądały na niej, jak dzieciuchy. Za wielkie poduchy, mocno zwisające nogi, a i wdrapać się na siedzisko było im ciężko. Zrobiło się zamieszanie, ale gdy na scenę wkroczyła Emma... Nie sposób było z nią dyskutować. Panny MtM wróciły do swojego pudła, a Tonner'ka rozgościła się wygodnie...













Wspominałam już, że uwielbiam tę lalkę? :)))

wtorek, 4 kwietnia 2017

Marzenia się... spełnia.

Ha! I się udało.
Łatwo nie było. Po wielu wyrzeczeniach i biciu się z myślami, czy aby na pewno... Rozbiłam świnkę skarbonkę i... spełniłam jedno ze swoich większych marzeń o posiadaniu lalki innej niż barbie Mattel'a...
I tak oto swój dom u mnie znalazła Emma Jean McGowen Basic Deja Vu (Tonner Doll Company).

Jestem nią oczarowana. Właściwie, to ciężko mi oderwać od niej oczy. W rzeczywistości jest jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach w necie. Ma cudowną twarzyczkę... Karminowe usta, rzęsy okalające zielone oczy... A jej smukłe, gibkie ciałko... mnie zachwyca.
Trochę denerwują mnie jej rozcapierzone palce rąk, ale... ponoć ideałów nie ma, więc nie będę się czepiać błahostek.

Poniżej kilka fotek.
No i oczywiście nie byłabym sobą, gdybym od razu czegoś dla niej nie wydziergała.





Najlepszy numer polega na tym, że panna potrafi stać samodzielnie.